AI nie zmyśla losowo. Zmyśla wtedy, gdy zabraknie mu danych

Narzędzia i agenciPublikacja: 5 min czytaniaKrzysztof Ścibiorek

Krótka odpowiedź

AI zmyśla najczęściej wtedy, gdy pytanie wymaga konkretu, a materiału brakuje. Zamiast napisać „nie wiem", uzupełnia odpowiedź treścią najbardziej prawdopodobną. Wyłapiecie to trzema ruchami: poproście o źródło i sprawdźcie je, zadajcie to samo pytanie w nowej rozmowie, zapytajcie wprost, czego model nie wie.

„Czy to nie zmyśla" jest najczęstszym pytaniem, jakie słyszymy od właścicieli firm. Zwykle pada w formie zarzutu, a jest dobrym pytaniem technicznym.

Odpowiedź brzmi: zmyśla, ale nie losowo i nie zawsze tak samo. Zmyślenie pojawia się w konkretnym miejscu i da się przewidzieć, gdzie.

Co pokazał test na 2 modelach?

Budujemy narzędzie, które na podstawie ankiety o firmie pisze raport o tym, gdzie zastosować AI. 29 lipca 2026 sprawdziliśmy, jak ten sam materiał zniosą 2 modele o różnej cenie.

Warunki były identyczne: te same odpowiedzi z ankiety, ten sam skopiowany materiał wejściowy, ta sama firma testowa. Firma testowa była zmyślona celowo: hurtownia elektryczna spod Radomia, 4–9 osób, bez własnej strony. Nie ma jej w internecie, więc materiał wejściowy nie zawierał o niej żadnych znalezisk.

I tu zaczyna się różnica.

Tańszy model napisał, że firma ma działającą bazę stałych klientów i dobrą reputację w sieci instalatorów, oraz że jest praktycznie niewidoczna w wyszukiwaniach. Dopisał też kanał kontaktu z klientami, którego w ankiecie nie było. Nic z tego nie pochodziło z materiału.

Droższy model napisał wprost, że nie miał dostępu do polskich wyników wyszukiwania i opiera się wyłącznie na tym, co firma podała w ankiecie.

Struktura obu raportów była podobna. Liczby i szacunki w obu trzymały się kupy. Różnica dotyczyła jednej rzeczy: co model robi, gdy nie ma danych.

Ten sam materiał wejściowy i ta sama firma testowa. Tańszy model dopisał trzy rzeczy, których w materiale nie było. Droższy napisał wprost, czego nie wie.
Ten sam materiał wejściowy i ta sama firma testowa. Tańszy model dopisał trzy rzeczy, których w materiale nie było. Droższy napisał wprost, czego nie wie.

Dlaczego AI zmyśla akurat w tym miejscu?

Model językowy nie sprawdza faktu. Dobiera treść najbardziej prawdopodobną w danym miejscu tekstu.

Kiedy pytacie o coś, co zostało opisane tysiące razy, „najbardziej prawdopodobne" i „prawdziwe" to zwykle to samo zdanie. Kiedy pytacie o firmę, o której nie ma nic, te dwie rzeczy się rozjeżdżają. Model dalej ma napisać akapit o reputacji tej firmy, więc pisze akapit, który brzmi jak akapit o reputacji.

Dlatego zmyślenie jest przewidywalne. Siada tam, gdzie polecenie wymaga konkretu, a materiału nie ma. Nazwy, liczby, daty, cytaty, referencje.

I dlatego jest groźne. Nie brzmi jak błąd. Brzmi jak zdanie, które pasuje do reszty tekstu.

Jak sprawdzić, czy AI zmyśliło?

1. Poproście o źródło i sprawdźcie, czy istnieje. Nie „podaj źródła" na końcu, tylko przy konkretnym zdaniu: skąd to wiesz. Jeżeli odpowiedzią jest ogólnik w rodzaju „z powszechnie dostępnych informacji", traktujcie to zdanie jak niepotwierdzone. Jeżeli pada adres strony, otwórzcie go. To zajmuje kilkanaście sekund i rozstrzyga sprawę.

2. Zadajcie to samo pytanie jeszcze raz, w nowej rozmowie. Nie w tej samej, bo tam model widzi swoją poprzednią odpowiedź i będzie jej bronił. W nowej rozmowie fakt prawdziwy zwykle wraca taki sam, a zmyślony potrafi wrócić inny. Rozbieżność między dwiema odpowiedziami to nie dowód, ale bardzo dobry sygnał, gdzie patrzeć.

3. Zapytajcie wprost, czego nie wie. „Czego w tym materiale brakuje, żeby odpowiedzieć pewnie" i „które zdania w Twojej odpowiedzi są niepewne". Model, który potrafi wskazać własne luki, jest wart więcej niż ten, który zawsze brzmi pewnie. W naszym teście to była cała różnica między dwoma raportami.

Gdzie zmyślenie kosztuje najwięcej?

Nie tam, gdzie się tego spodziewacie. Nie w wielkich tematach, tylko w drobiazgach, które idą do klienta bez czytania.

Oferta z parametrem produktu, którego ten produkt nie ma. Mail z terminem, którego nikt nie potwierdzał. Opis usługi z referencją, która brzmi wiarygodnie i nie istnieje. Podsumowanie spotkania z ustaleniem, którego na spotkaniu nie było.

Każda z tych rzeczy jest drobna. Każda kosztuje wiarygodność u konkretnej osoby, a nie „ryzyko reputacyjne" w ogóle.

Czy przepisy każą sprawdzać, co napisało AI?

Żaden przepis nie mówi wprost „sprawdzaj odpowiedzi modelu". Dwa schodzą się jednak w tym samym miejscu.

Artykuł 4 rozporządzenia (UE) 2024/1689 mówi o kompetencjach w zakresie AI i obowiązuje od 2 lutego 2025. Po zmianie wprowadzonej rozporządzeniem (UE) 2026/1744, które obowiązuje od 27 lipca 2026, jest to obowiązek starannego działania: dostawca i podmiot stosujący mają podejmować środki wspierające rozwój kompetencji personelu, bez gwarantowania konkretnego poziomu. Wiedza, że model uzupełnia luki, oraz nawyk sprawdzania konkretów są dokładnie tą kompetencją.

Artykuł 50 rozporządzenia 2024/1689 obowiązuje od 2 sierpnia 2026 i dotyczy przejrzystości: chatbot ma się przedstawiać, a treść wygenerowana przez AI ma być oznaczona. Wytyczne Komisji Europejskiej do tego artykułu są z 20 lipca 2026. Cały kalendarz rozpisaliśmy we wpisie Terminy AI Act po Digital Omnibus.

Krajowo pilnuje tego KRiBSI, na podstawie ustawy z 3 lipca 2026 o systemach sztucznej inteligencji. Przepisy o kontrolach i karach zaczynają obowiązywać 28 października 2026.

Ani artykuł 4, ani artykuł 50 nie każą Wam czytać każdej odpowiedzi modelu. Oba zakładają, że ktoś w firmie wie, co to narzędzie potrafi zmyślić.

Kto odpowiada za tekst, który napisało AI?

Nie oddawajcie oceny.

Wszystko, co wychodzi z firmy na zewnątrz, czyta człowiek i to on odpowiada za każdą liczbę w środku. AI skraca drogę do wersji roboczej i to jest jej realna wartość. Ostatni krok zostaje po Waszej stronie.

Druga rzecz, prostsza i niedoceniana: dajcie materiał zamiast liczyć na wiedzę ogólną. Model, który dostał Wasz cennik, Waszą ofertę i Waszego maila od klienta, ma z czego pisać. Model, który ma zgadywać z pamięci, będzie zgadywał, bo o to go poprosiliście.

To jest ta sama zasada, którą opisaliśmy przy zasadach korzystania z AI w firmie: narzędzie działa dobrze wtedy, gdy dostaje kontekst i ma jasne granice.

Jeżeli chcecie sprawdzić przy okazji, które terminy z ustawy o AI dotyczą Waszej firmy, mamy na to bezpłatną wstępną orientację: 7 pytań i wynik od razu na stronie, bez maila i bez zapisów.


Test opisany wyżej wykonaliśmy na własnym narzędziu, na fikcyjnej firmie przygotowanej specjalnie do tego porównania. Żadne dane rzeczywistej firmy nie były w nim użyte.

Do zapamiętania

  • Zmyślenie nie jest przypadkowe. Pojawia się w miejscu, w którym brakuje danych, a pytanie i tak domaga się konkretu.
  • W naszym teście ten sam materiał poszedł do 2 modeli. Tańszy dopisał firmie reputację i wiadomości, których nie było. Droższy napisał wprost, na czym opiera odpowiedź.
  • Najgroźniejsze zmyślenie brzmi rozsądnie i dotyczy szczegółu, którego nikt nie sprawdza, bo pasuje do reszty tekstu.
  • Trzy ruchy wyłapują większość: poproś o źródło, powtórz pytanie w nowej rozmowie, zapytaj wprost, czego model nie wie.
  • Materiał bije wiedzę ogólną. Model, który dostał Wasz dokument, zmyśla rzadziej niż ten, który ma zgadywać z pamięci.

Najczęstsze pytania

Czy droższy model zawsze jest dokładniejszy?
Nie zawsze i nie w każdym zadaniu. W naszym teście różnica dotyczyła jednej konkretnej rzeczy: uczciwości przy braku danych. Tańszy uzupełnił lukę zmyśleniem, droższy ją nazwał. Przy tekstach, które idą do klienta, to jest różnica warta dopłaty.
Czy da się ustawić AI tak, żeby nie zmyślało?
Całkowicie nie. Można to mocno ograniczyć: dajcie materiał zamiast liczyć na wiedzę ogólną, poproście o oznaczanie miejsc niepewnych i pozwólcie odpowiadać „nie wiem". Polecenie „nie zmyślaj" bez materiału niewiele zmienia.
Po czym poznać zmyślenie, jeżeli nie znam tematu?
Po szczegółach, których nikt nie podał: nazwach, liczbach, datach, cytatach. Jeżeli w odpowiedzi pojawia się konkret, którego nie było w Waszym materiale ani w pytaniu, to jest pierwsze miejsce do sprawdzenia.
Czy to znaczy, że nie warto używać AI do pisania ofert?
Warto, tylko nie jako ostatniego ogniwa. Tekst, który wychodzi do klienta, czyta człowiek i on odpowiada za każdą liczbę w środku. AI skraca drogę do wersji roboczej, nie zastępuje sprawdzenia.

Porozmawiajmy o Waszym przypadku

Poufna konsultacja, 30 minut. Bez prezentacji sprzedażowej.

Umów rozmowę